O autorze
Mam 30 lat, 3-kę potworków na głowie, kochającego męża i mnóstwo problemów, ale kto ich nie ma? A zatem, jestem szczęśliwą 30-stką, która tak naprawdę dopiero teraz zaczyna rozumieć świat, swoją kobiecość i swoje potrzeby. Ironią jest, że dopiero po 3-ciej ciąży mam czas by pomyśleć o sobie, gdzie wydawałoby się, że teraz to już w ogóle nie ma na to szans. Hmm... zaskoczę was, to jest ten moment, im więcej człowiek ma na głowie tym bardziej musi być zorganizowany, a dodając mój charakter, Dam Radę!

Zakupy kontra żywe rozpraszacze

O tak, to jest temat znany wszystkim rodzicom. Wyjście na zakupy z gromadką charakterków, w różnym wieku i o różnych upodobaniach. To musi się udać...

Wyjście do osiedlowego sklepu spożywczego to relaks dla każdego rodzica. Kilka minut oddechu, głowa wolna od chaosu i baterie naładowane. Boże, jak człowiek był bezdzietny, to czasami nawet 10h snu a i tak trzeba było oczy podklejać. Teraz? Teraz kilka minut poza domem i jak nowo narodzona! No nic wróćmy do zakupów. Relaks relaksowi nie równy, wszystkiego w przydomowym sklepie nie kupisz, a więc większe zakupy wcześniej czy później i tak Cię dopadną.



Dzieciaki, jedziemy na zakupy do supermarketu!!!! Po tym jak syn, w kilka sekund po obwieszczonej wiadomości, zdążył ze 40 razy powiedzieć: O Jezu, ja nie jadę!! Tak Córa z bananem na twarzy, nie mniej razy wykrzyczała: A kupisz mi coś!? Ok, wdech i wydech, Dam Radę, Eli nie poddawaj się!

Synku, musisz jechać nam pomóc, chcesz jeść, to trzeba zatargać prowiant do domu. Córciu, jak będziesz grzeczna to może Ci coś kupimy. Pomijając samo wybranie się z domu, czemu bez wątpienia spokój i logistyka nie towarzyszy, czas na zakupy. Na szczęście w ulubionym markecie nie ma wózków na drobniaki, bo z tym zawsze mamy problem. Nigdy nie pamiętam, żeby całego złocisza zapakować w kieszeń jadąc do marketu. Latanie, kombinowanie, Pani zamieni, ile ma Pani w wózku? Mogę dać dwie 50gr? Dobra wózek jest.

Mamo!! Mogę wejść do wózka, proszę, proszę, proszę! Córciu zaraz będziesz chciała wyjść. Nie będę chciała, obiecuję. Po kilku minutach od przekroczenia wejściowych bramek, na widok otaczających różności słyszę: Mamo ja chce wyjść!! Nie, teraz siedzisz w wózku młoda damo. No i foch. Wiem, że jak ulegnę to mam przechlapane, we dwójkę zmiotą ten sklep z powierzchni ziemi. Nie nie, nie mam problemu z histeria na widok zabawek, komenda: "Tego nie kupię", też ich nie rusza, w tym względzie mam kochane dzieci. Mam jednak problem z kumulacją energii, jaka próbuje się uwolnić z nich, zawsze na większych powierzchniach. Na szczęście młody, zaraz jak odpala się samochód, zapada w głęboki sen i tak do kolejki w kasie myślę, że da radę dospać. W każdym razie Uległam...

No chyba się nie spodziewaliście, że wytrzymam całe zakupy z pojękiwaniem: Mogę wyjść, proooszę, mogę, proooszę mogę, proszę, proszę, proszę. Samo pisanie o tym już mnie podkurzyło ;-). Zakupy czas zacząć!

Na początku jest nieźle, obydwoje uwieszeni przy wózku, na razie prowadzą spokojną konwersację. Powoli sytuacja się rozkręca, oddalając się od wózka, ton głosu rośnie, a po 15 min w sklepie, właściwie to nie wiem już co mam robić. Milion razy zawołałam: Chodźcie!! Uspokójcie się!! Nie krzyczcie!! Nie biegajcie!! Zostaw to!! Zaraz ci kupię!! Jeszcze trochę!! Zaraz idziemy!!. Boże, gdzie ja miałam mózg biorąc ich ze sobą!!! Oczywiście na koniec, budzi się maluch, zaczyna się denerwować, wiercić, ostatecznie płakać. I tak, w siatkach pustki, w głowie sajgon, docieram do domu z nutą refleksji, obiecując sobie, że następnym razem pojadę Sama!!!

Szczerze powiem, nie wierze w super nianię, która ogarnie 3 dzieci na zakupach. Są rzeczy, które najzwyczajniej w świecie trzeba przeczekać. Oczywiście zasady muszą być, jednak dzieci mają naturalną zdolność do uwalniania energii gdzie chcą i kiedy chcą i naturalnie trzeba im czasami na to pozwolić. Jestem zwolennikiem ostrej dyscypliny, ale czym by było dzieciństwo bez dokuczania, chichrania się, wariowania i życia w beztroskich chwilach, dlatego czasami zaciskam zęby i pocieszam się, że kiedyś moje szkraby urosną a wtedy: "Zemsta staruszki będzie słodka ;-)"!!
Trwa ładowanie komentarzy...