O autorze
Mam 30 lat, 3-kę potworków na głowie, kochającego męża i mnóstwo problemów, ale kto ich nie ma? A zatem, jestem szczęśliwą 30-stką, która tak naprawdę dopiero teraz zaczyna rozumieć świat, swoją kobiecość i swoje potrzeby. Ironią jest, że dopiero po 3-ciej ciąży mam czas by pomyśleć o sobie, gdzie wydawałoby się, że teraz to już w ogóle nie ma na to szans. Hmm... zaskoczę was, to jest ten moment, im więcej człowiek ma na głowie tym bardziej musi być zorganizowany, a dodając mój charakter, Dam Radę!

Nie daj się nabrać na szkolne wymówki!

Wielkimi krokami zbliża się szkoła, a nasze uczniaki już robią listę wymówek, które pozwolą im na leniuchowanie w domu - Pheh, ja takie wymówki zjadam na śniadanie!

- Mamo, mogę dzisiaj nie iść do szkoły?
- Chyba żartujesz, buty na nogi i w drogę!
- No proszę!
- A dlaczego nie chcesz iść?
- Bo...


1. Źle się czuję
Każda matka nie jest obojętna, kiedy jej dziecko cierpi. Bolący brzuch, gorączka, osłabienie wprawia mnie w stan gotowości. Jest jedno ale. Czy czasem nie jest to podstępna próba, wyłudzenia dnia wolnego od szkoły? Nie wiem jak bardzo podejrzliwie podchodzę do tego rodzaju wymówki, to zawsze pozostaje cień niepewności, czy aby na pewno nie mówi prawdy? Niestety w tej kwestii nie ma dobrego rozwiązania i albo zaryzykuję, nie odpuszczę i zmuszę do szkolnego obowiązku, albo zostawię w domu i godziny zweryfikują jego prawdomówność. Jeśli po godzinie udawania poziom energii wzrasta nie do ogarnięcia, to wszystko jest jasne: dałam się nabrać! Ah zapomniałabym, pamiętajcie, że temperaturę mierzymy własnoręcznie, mając chorego w zasięgu wzroku!

2. Nie chcę dostać jedynki
Największe rozczarowanie to jedynka w dzienniczku naszego prymusa. Kiedy akcja z osłabieniem nie wypaliła, czas na szantaż ocenami. I tak z samego rana, kiedy 5 min do wyjścia, mój syn oznajmia: Mamo nie odrobiłem matmy! Nie mogę iść do szkoły, bo dostanę jedynkę! Nauczona doświadczeniem, że jedna jedynka startu w przyszłość nie zniszczy, odpowiadam: Synku masz pecha, idziesz do szkoły i albo na przerwie odrobisz, albo dostaniesz pałę i do końca życia będziesz pamiętał, że o odrobieniu lekcji się nie zapomina.

3. Dzisiaj mamy mało lekcji
Sytuacja z drobnicą zajęciową jest rzadką wymówką, ale się zdarza. Kiedy ochota na szkołę zanika, to trzeba coś wymyślić. Dzisiaj idziemy godzinę później, potem wf i muzyka no i oczywiście wychodzimy wcześniej, bo Pani od przyrody się rozchorowała. No mamo nie opłaca się iść do szkoły. No weźta mnie wynieśta. Skoro masz tak mało lekcji, to szkoda drzew na pisanie usprawiedliwienia. Marsz do szkoły!


4. Nie słyszę bo śpię
Pobudki u mnie w domu, to prawie syzyfowa praca. Nawet budzik nie jest w stanie podnieść ciężkie ciała, wszystkich mieszkańców mojego domu. Czasami zastanawiam się, czy oni udają, że mnie nie słyszą? Mój syn na przykład nigdy ze wstawaniem nie ma problemów, chyba że.... Chyba, że do szkoły mu nie spieszno. Kilka szkolnych lat nauczyło mnie, że jeśli wołam i drę się, a on nie reaguje, to znaczy, że zaczęło się i zaraz usłyszę: Mamo nie ma siły wstać do szkoły, jestem bardzo zmęczony. Przykro mi synku ja jestem codziennie zmęczona.

5. Dzień wagarowicza
Tutaj doświadczenia nabyte od wprawionego chrześniaka, bo na razie u nas w domu, pojęcie wagarów jest nieznane, z naciskiem na na razie. I tak wiem już, że jeśli mojemu synowi nagle przypomni się, że nie ma pierwszej lekcji, to mogę być pewna, że nawet z domu nie wyjdzie. Poczeka, aż wyjdziemy do pracy i przewróci się na drugi bok. A jeśli już wyjdzie, to chyba będę musiała zapodać gps'a, bo czy on dotrze do szkoły, to kwestia przypadku. Oczywiście tak być nie musi, ale mamuśka musi być czujna, a co!

Zapewne macie jeszcze długą listę takich wymówek, dlatego możecie mi podrzucić kilka. Chętnie zaopatrzę się w wiedzę, która pozwoli przechytrzyć mojego potworka.
Trwa ładowanie komentarzy...