O autorze
Mam 30 lat, 3-kę potworków na głowie, kochającego męża i mnóstwo problemów, ale kto ich nie ma? A zatem, jestem szczęśliwą 30-stką, która tak naprawdę dopiero teraz zaczyna rozumieć świat, swoją kobiecość i swoje potrzeby. Ironią jest, że dopiero po 3-ciej ciąży mam czas by pomyśleć o sobie, gdzie wydawałoby się, że teraz to już w ogóle nie ma na to szans. Hmm... zaskoczę was, to jest ten moment, im więcej człowiek ma na głowie tym bardziej musi być zorganizowany, a dodając mój charakter, Dam Radę!

Na co czekają rodzice?

rodzice
rodzice elimilamalim.pl
Rodzi się on! Cudowny potomek, w którego właśnie wpakujesz wszystkie swoje siły, całą swoją wiedzę i zadowolenie z życia. Wszystkie, wszyściutkie, czekając nieustannie na etap, który wreszcie przyniesie ci ulgę.

Dziecko ma swoje etapy rozwoju, a my rodzice mamy swoje etapy oczekiwań, aż pewne etapy rozwoju naszych dzieci zakończą się bezpowrotnie. Przez całe to nasze rodzicielstwo czekamy na lepsze czasy.



Czekamy aż nasze dziecko odczepi się od cycka, a wtedy będziemy mogły w końcu porządnie zjeść i napić się porządnej herbaty - herbaty z prądem rzecz jasna. Czekamy aż nasza pociecha prześpi całą noc, żeby dać upust swoim wytęsknionym snom. Czekamy aż dziecko zacznie chodzić, a wtedy nasz kręgosłup w końcu się wyprostuje, a przynajmniej na chwilę odsapnie i przestanie skrzypieć jak nienaoliwione drzwi. Czekamy aż zacznie samodzielnie jeść, by móc uwalić się na kanapie i przez 5 minut nie robić nic. Czekamy aż w końcu zacznie wydawać ludzkie słowa, a wtedy nareszcie będziemy mogli go choć trochę zrozumieć. Czekamy aż wreszcie pójdzie do przedszkola i ktoś łaskawie wyręczy nas z wychowania przez 24h. Czekamy aż pójdzie do szkoły, czekamy aż pójdzie na studia, by w końcu doczekać się jednego: wyprowadzi się i wreszcie przestanie tyłek truć.

No i tak sobie przez całe życie czekamy z nadzieją, że każdy kolejny etap przyniesie jakąś ulgę, że w końcu trochę odsapniemy i na chwilę się ich pozbędziemy. Niestety z każdym kolejnym etapem przychodzi kolejny obowiązek. No bo jak już tego cycka nie będzie, to trzeba będzie normalne jedzenie dać. Kupić, ugotować i na końcu pod buziunię podać. Jak już będzie dobrze spać, to zniknie czas w ciągu dnia, kiedy można lenia grać. Kiedy zacznie wreszcie chodzić, to nogi ucierpią tak, że nawet nie pomoże masaż w spa. Jak już samodzielnie zje, to trzeba będzie po tym sajgonie posprzątać. Kiedy zacznie wreszcie gadać, głowa nam pęknie, a mózg się rozwarstwi. Jak pójdzie do przedszkola, zacznie się nasza droga usłana wiecznym pilnowaniem przedstawień, chorobami rodem z "W pustyni i w puszczy" i składkami na bóg wie co. Jak pójdzie do szkoły, to już tylko Boże uchroń nas przed własnym dzieckiem, a do głowy wbij chociaż ortografię. Studia i wyprowadzka może i da trochę swobody, ale z pewnością obedrze nas ze spokoju i przez lata odkładanych oszczędności. Potem to już z górki. Tata pożycz, mama daj, tata zrób, mam kup, zajmij się wnukami i na koniec zwierzętami.

Życie przemyka Nam koło nosa. A my ciągle czekamy, że nareszcie przyjdzie taki dzień, kiedy nasze życie będzie różami usłane, żeby wreszcie i tak zrozumieć, że bycie rodzicem jest nam do śmierci pisane.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...